Latest Posts


Koty wróciły z wakacji i jak to po wakacjach są rozleniwione bardziej niż zwykle, bo przecież po każdym odpoczynku trzeba się porządnie zrelaksować. Leżą, więc razem koło siebie dwie kluski na parapecie. Widok jest o tyle niezwykły, że jeszcze niedawno syczały i prychały na siebie ze złości. Charlotta dokonała aneksji połowy parapetu, który do tej pory w całości należał do hrabiny Balbiny. A, że to najszerszy parapet w mieszkaniu i gruba hrabianka tylko na nim się mieści, przeprosiła się z Charolttą i teraz grzecznie leżą obok siebie.








Koty wróciły z wakacji






Tak a propos upału...






Gdy po raz pierwszy pojawiĹ‚a siÄ™ u nas Charlotta, Balbina nie byĹ‚a zachwycona. 
MiaĹ‚a pozostać kocim  jedynakiem. Ĺ»yĹ‚a, jak na hrabiowskÄ… mość przystaĹ‚o na swoich wĹ‚oĹ›ciach, w trzech komnatach, z dwoma sĹ‚uĹĽÄ…cymi, a tu ni z gruchy ni z pietruchy pojawiĹ‚ siÄ™ nowy kot. Nie, to kocica !  

Balbina omiotĹ‚a goĹ›cia (goĹ›ciĂłwÄ™) pogardliwym spojrzeniem, zasyczaĹ‚a pod wÄ…sami i oddaliĹ‚a siÄ™ koĹ‚yszÄ…c dostojnie ogonem. Hrabina byĹ‚a pewna, ĹĽe to maĹ‚e, prÄ™gowane kociÄ™ przyjechaĹ‚o tylko w goĹ›ci i nie zabawi u nas dĹ‚ugo. Gość okazaĹ‚ siÄ™ jednak na tyle nie obyty, ĹĽe zostaĹ‚ jeden dzieĹ„, potem drugi dzieĹ„ i trzeci... 
W dodatku nie tylko zajÄ…Ĺ‚  jednÄ… komnatÄ™, ale co gorsza u hrabiny siÄ™ stoĹ‚owaĹ‚, nie poprzestajÄ…c na swoim nakryciu. 

Ewidentnie coś nie grało, bo gość nie chciał z gości wyjść, no i w gościach nie siedzi się pół roku. Balbina z ciężkim sercem i niekiedy pustą miską, z powodu zaradności Charlotty, zaczyna godzić się z faktem, że gościówa już u nas zostanie i dzielenie się jedzeniem może stanowić działalność dobroczynną.










Koty adaptują większość przedmiotów gospodarstwa domowego do swojego użytku. Gdy nie mogę się zdecydować jakie będą miały przeznaczenie, koty zrobią to za mnie. Tak się stało z pudełkiem na "coś", które kupiłam, gdyż mogło się na "coś" przydać. Gdy postawiłam je na podłodze nabrałam przekonania graniczącego z pewnością, że to pudełko na Charlottę, swego rodzaju pułapka na koty. Gdy stawiam je na ziemi, zaraz w środku pojawia się kot. Nieważne gdzie wcześniej się schował, pod szafą, za łóżkiem, czy siedzi w swojej samotni w łazience pod wanną - w końcu każdy potrzebuje czasem odrobiny prywatności, kot pojawia się w pudełku jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Koty cały dzień pchają się na okno. Jedna przed drugą. Hrabina pierwsza jak zwykle. Patrzy z parapetu na Charlottę, z lekką wyższością charakterystyczną dla jej szlacheckiej mości, ze niby co taki plebs będzie zabierał jej parapet to znaczy koci balkon, z którego ciągnie się widok na fruwający za oknem obiad (czyt. ptaki).